SANKT PETERSBURG

Kopytka. Przede wszystkim kopytka.  Silne i zdrowe do kopytkowania od świtu do nocy, jeśli chce się zwiedzić St. Petersburg w dwa dni. A i tak większości atrakcji nie zobaczy się.  Albo zobaczy pędząc jak struś pędziwiatr, nie rejestrując większości rzeczy.

_DSC6364

Zbudowany na bagnach przez włoskich architektów, jako  sieć kanałów oraz barokowej i neoklasycznej architektury, niczym nie przypomina tradycyjnych centrów rosyjskich miast, z cebulą-dachem na każdym rogu.

Na początek kopytkuję zobaczyć symbol rewolucji październikowej-krążownik Aurora, który zlokalizowany jest trochę ponad godzinkę od mojego od hotelu na Prospekcie Newskim. Spacer nie jest może najlepszą formą przemieszczania się dla kogoś, kto ma tak mało czasu, ale na pewno da szansę troszeczkę liznąć atmosfery miasta. Pierwszą atrakcją turystyczna, na która niechcący napotykam się, jest Katedra Kazańska. Z zewnątrz niczym nie przypominająca rosyjskich świątyń ze względu na swój neoklasyczny styl, wewnątrz jest bardzo ortodoksyjna. Zdjęć robić w środku nie można. Wszyscy robią,  tylko ja dostaję opierdziel. Idę dalej. _DSC6004

Szybciutko, systemem łokciowym, przedzieram się przez zatłoczony Prospekt Newski. Ok, nie da się szybciutko przedrzeć przez ten tłum ludzi, więc skręcam w jeden z kanałów. Lepiej. Na horyzoncie pojawia się Newa, za Newą Forteca Piotropawłowska. I wiatr o prędkości 500 km/godz._DSC6008

Po prawej stronie mijam bliżej nieokreślony statek mieszczący restaurację.20180607_124235

Jeszcze parę minut i jest Aurora. A przy Aurorze długa kolejka. Ale skoro kopytkowało się ponad godzinę….Samo zwiedzanie krążownika zajmuje może z 10 minut, w środku znajduje się wystawa, ale opisów po angielsku prawie nie ma.

_DSC6018.JPGKopytkujemy dalej. Czas na Fortecę Piotropawłowską. Założona w 1703 r., jest najstarszym budynkiem w St. Petersburgu. Trudno powiedzieć, ile muzeów i wystaw mieści się w tym kompleksie, na pewno za dużo do obejrzenia w pół dnia. Kupuję jakiś rodzaj ogólnego biletu do najważniejszych atrakcji i wyruszam bez wzięcia mapy, starą, dobrą, wypróbowaną metodą kręcenia się w kółko. 20180607_144108.jpg

Na pierwszą, przypadkowo, napotykam się na Katedrę Piotra i Pawła. Barokowy wystrój odróżnia ją od innych rosyjskich katedr. To tutaj pochowani są wszyscy przedrewolucyjni władcy Rosji od Piotra Wielkiego (z wyjątkiem Piotra II i Iwana VI). To tutaj w 1998 r. odbył się pochówek Mikołaja II i jego rodziny. 20180607_13194620180607_132048

Następne po drodze jest więzienie, które przed rokiem 1917 “gościło” takie persony, jak Fiodor Dostojewski, Maxim Gorki, Noi Trocki, Michał Bakunin czy Alexander Lenin. Trochę monotonny spacer, każda cela wygląda tak samo. _DSC6075

Parę metrów od więzienia znajduje się więzienie średniowiecznych tortur, które wprawdzie nie wchodzi w cenę biletu, ale kto lepiej zna się na tym rzemiośle, niż Rosjanie. No i jakże nie wejść. Ostatnim muzeum, które decyduje się odwiedzić, a które jest w cenie biletu, jest muzeum Astronautów.  Ta tematyka pozostaje jednak poza kręgiem moich zainteresowań.

A więc kopytkuję z powrotem przez wietrzny most na Newie, tym razem obierając inną trasę, przez Marsowe Pola. W XIX wieku miejsce parad wojskowych, obecnie centralną część okupuje znicz poświęcony ofiarom rewolucji październikowej.

_DSC6121.JPGZ Pól Marsowych, raczej przypadkiem niż zamiarem, ląduję w Muzeum Rosyjskim. Zrządzeniem losu, akurat dzisiaj muzeum jest otwarte do 21, także mimo długiej kolejki i późnej godziny decyduję się na zwiedzanie. Zlokalizowane w Michajlowskim Pałacu, w przeciwieństwie do Ermitażu, muzeum skupia się na sztuce rosyjskiej, od prymitywnych cerkiewnych ikon do współczesnej komercyjnej sztuki. Ponad 400 000 eksponatów czyni je jednym z największych muzeów sztuki w Rosji.  Uffff. Taka rozgrzewka przed Ermitażem.20180607_181031_DSC6169

I tak dzień pierwszy w St. Petersburgu odpadnięciem kopytek  zakończył się….

Dzień 2.

Ambitnie. Ermitaż, Pałac Zimowy, Peterhof. Zakup biletu online pozwala mi uniknąć stania w długiej kolejce do Ermitażu. Zlokalizowany w pięciu budynkach, w tym w Pałacu Zimowym, gości on ponad 4 miliony turystów rocznie, a wielkością ustępuje tylko Luwrowi._DSC6278

Zaopatrzona tym razem w mapkę wyruszam do boju. Od prehistorii, poprzez egipskie mumie, Rzym i Grecja, hiszpańskie, flamandzkie, duńskie, francuskie, angielskie i niemieckie malarstwo XV-XVIII w., włoskie sięgające XIII w., aż po sztukę nowoczesną, ponad dwa miliony eksponatów tworzy jedną z największych kolekcji sztuki na świecie. Drugie piętro Pałacu Zimowego mieści prywatne apartamenty Mikołaja II, ukończone pod koniec XIX w, które ukazują przepych i bogactwo rosyjskiego dworu. Czas nagli, do zwiedzania jeszcze dużo._DSC6271_DSC6280

Z Ermitażu do Peterhof decyduje się udać wodolotem, który najtańszym środkiem transportu zapewne nie jest, ale na pewno najszybszym. Półgodzinna podróż upływa na słuchaniu Pani, która usilnie próbuje sprzedać jakiś przewodnik, filmik czy  parasolķę. Mniemam, że oferta trafiona nie jest, jako że jedyną osoba rozumiejącą język rosyjski jest właśnie Pani, która próbuje cos sprzedać. _DSC6375

Z przystani wychodzi się prosto do parku przy pałacu, co dla kogoś jak ja, komu kopytkować się już nie chce, jest zbawieniem._DSC6366

Samo zwiedzanie pałacu jest koszmarem. Trzy grupy Chińczyków przede mną, trzy grupy Chińczyków za mną. I co sala, jakaś Pani wrzeszczy, żeby się nie zatrzymywać i dołączyć do grupy. I za chwilę przeprasza. Oooo, ty nie Kitajec. Nie, ja nie Kitajec. Mam pozwolenie na zatrzymanie się na zrobienie zdjęcia. Na dwie sekundy. Bo następna grupa Chińczyków lezie i pcha do przodu. Decyduję się wracać, gdyż została mi do zwiedzenia część współczesna Ermitażu, a późnym wieczorem mam pociąg do Moskwy. Kopytka znów opadają._DSC6322_DSC6315

Ostatnia czesci Ermitażu, którą jestem w stanie zwiedzić, znajduje się naprzeciwko Pałacu Zimowego. Sił nie ma, ale Picasso ciągnie. Mapki oczywiście nie wzięłam, a więc zapowiada się kolejna porcja kluczenia w kółko i szukania szatni, w której zostawiłam rzeczy. Jednej z 50-ciu w budynku… Ostatni wypad do muzeum bez kłębka wełny…. Znalazłszy Picasso, decyduję się pożegnać Ermitaż. Czas wracać. 20180608_183445

Po drodze robię jeszcze parę zdjęć Soborowi Zmartwychwstania Pańskiego i kopytkuję na dworzec kolejowy. Bye bye St. Petersburg:)

20180608_192717

20180608_191406

Dodaj komentarz