STOLBY I BOBROWY LOG, SYBERIA

Głównym powodem, dla którego odwiedzam Krasnojarsk, jest Rezerwat Przyrody Stolby. Mimo ostrzeżeń życzliwej Pani z pociągu, aby tam nie iść, jeśli nie chcę stać się kolacją dla niedźwiedzia, oraz po wnikliwej analizie wypchanego misia w muzeum, który jest jakieś 5 razy mniejszy od tego, który pokazała mi na zdjęciu, wyruszam w lasy. _DSC6895

Rezerwat Stolby, położony 10 km od Krasnojarska, na północno-zachodnich krańcach Sajanu Wschodniego, jest jedną z największych atrakcji turystycznych rejonu, która przyciąga ponad 200 tysięcy miłośników przyrody rocznie. Tylko 3,5% rezerwatu jest dostępna dla zwiedzających, reszta jest strefą wolną od homo sapiens. Sięgające wysokości 90m. stołby mają różną genezę i wiek, poczynając od kambru 500 mln. lat temu po karbon 300 mln. lat temu. Fauna i flora jest przebogata, przeważa tu tajga charakterystyczna dla Wschodniej Syberii, z 740 gatunkami  roślin naczyniowych  i 260 gatunkami mchów. O ile florę mogę podziwiać godzinami, o tyle z fauną do czynienia raczej nie chcę mieć.

20180618_113614395181549915783862.jpg
Z Krasnojarska do rezerwatu można się dostać z dwóch stron, od Bobrowego Logu bądź od drugiej strony, właściwego wejścia do parku. W obu przypadkach trzeba przemierzyć trasę ok 7km. Decyduję się zacząć od Bobrowego Logu, który jest resortem narciarskim z wyciągami, kompleksem basenowym i paroma innymi atrakcjami. Wyciągi narciarskie są dwa, dostęp do rezerwatu jest tylko z jednego, oczywiście tego, który jest nieczynny do godziny 13. A więc ponad dwie godziny czekania… Próbując zabić czas oraz mając złudną nadzieję, że przejdę jakoś lasem do stacji drugiej kolejki, kupuję bilet na wyciąg. Po dwóch sekundach jazdy zdaję sobie sprawę z tego, że pomysł najlepszy to nie był, ja po prostu hmmmm, jakby to ująć nie używając słów, które przychodzą mi do głowy? Nie czuję specjalnej satysfakcji wisząc 10 metrów nad ziemią na poradzieckiej ławeczce. Zastanawiam się jakie to fajne uczucie musi być kiedy wieje, próbuję się czymś zająć, więc robię zdjęcia. Tak na bezdechu, nie obracając się specjalnie, bo się jeszcze urwie. Wysiadam na górze tylko po to, żeby się dowiedzieć, że przejścia nigdzie nie ma. A zejścia? Ależ ja się bardzo chętnie przespaceruję. Nie ma. Ładuję się z powrotem na wyciąg i zjeżdżam do ośrodka. Cholera, wieje, buja to przodu i do tyłu. Tak po złości, bo pogoda przepiękna. Robię sobie parę fotek z wilkiem z dużym piwnym brzuchem, idę coś zjeść do restauracji. O godzinie 13 udaje mi się w końcu dostać na właściwą kolejkę.20180618_0651004829399780060457767.jpg

20180618_0911046804861145219996512.jpgNa górze nie ma żadnych map, pokazujących szlaki, jedynie drewniana brama z napisem Stolby oraz mapa rezerwatu, która z mojego punktu widzenia jest kompletnie bezużyteczna.  Na lewo jest droga na Takmak 540,6 m. oraz punkty widokowe, ktore są celem większości osób przyjeżdżających tu. W końcu do stolbów jest prawie półtora godziny marszu przez las, a żółty szlak, którym mam podążać ma 16 km. długości. Jedną z pierwszych rzeczy, którą mijam jest tabliczka mówiąca jak się zachować w przypadku w przypadku spotkania z niedźwiedziem i pod jaki numer zadzwonić. Aha, to z żołądka misia cały czas będę mieć zasięg?

_DSC6812

_DSC6823Ostatnia rzecz, której potrzebuję to przypomnienie co 10 metrów faktu, że wchodzę do królestwa bestii. Po kilkuset metrach mijam punkt widokowy, który wydaje się ostatnim punktem, do jakiego dochodzą ludzie, po czy wracają do kolejki. Chwila niepewności, w końcu nie mam nawet mapy, wszystko co wiem, a co wyczytałam w internecie, to to, że muszę iść żółtym szlakiem przez 16 km. I że są tu niedźwiedzie. I że robi się późno, dochodzi 14. I że na Syberii lasy są raczej duże. Idę, nie po to tu przyjechałam, żeby podkulić ogon i uciec.

_DSC6814Po 10 minutach zaczynam żałować, ani żywej duszy, za każdym drzewem czai się niedźwiedź. Mijam parę z wielkimi plecakami idącą w przeciwnym kierunku. Oni mają szanse na przeżycie, rzucą misiowi plecaki, żeby się miał czym zająć, a sami uciekną. A ja? Przez kolejne pół godziny nie spotykam nikogo, las się zagęszcza, coraz trudniej wyśledzić zwierza, każdy szmer i odgłos łamanych patyków przyprawia mnie o zawał. Cholerne ptaki… Co ja tu robię? Trzeba było spakować się w reklamówkę biedronki i udać na Costa Brava…

_DSC6830Mijam dwoje starszych ludzi odpoczywających na konarze drzewa. Siedźcie tu, siedźcie, on na was już się czai za plecami. Zaczynam być zaskoczona, że potrafię poruszać się w takim tempie, w biegu sporadycznie robię jakieś zdjęcie. Słyszę tupot. Jest! I to wielki! Nie, to w uszach słyszę łomot serca, muszę zwolnić, nie mam kondycji, jest upał, w lesie duszno. Na horyzoncie pojawiają się pierwsze formacje skalne, a z nimi iskierka nadziei: trzech młodych chłopaków podążających w tym samym kierunku. Z zachowaniem sporego dystansu, aby nikomu nie deptać po piętach, ale też nie tracąc ich z oczu, z jęzorem na brodzie idę za nimi. Czujnie cały czas obserwując okolicę oczywiście._DSC6841

20180618_112037501590835319451692.jpgPo kolejnym kwadransie tracę zainteresowanie tropieniem niedźwiedzi, zbyt zajęta jestem tańczeniem kozackiego. Jakieś końskie, syberyjskie muchy, czy inny gatunek upierdliwego kąsacza, upatrzyły sobie mnie za cel. W biegu wygrzebuję z plecaka spray, Jungle Formula, Taiga Formula nie mam. Nie jestem pewna, czy będzie działać, ostatnio używałam go w Ķambodży i miał właściwości raczej przyciągające komary, niż je odstraszające. Psikam się od stóp do głów, łącznie z twarzą przy okazji wdychając trochę tego śmierdzidła. Instrukcja. Nie psikać twarzy, spryskać rękę i rozsmarować płyn po skórze omijając oczy i usta. W buzi czuję gorzki smak chemikaliów. Ok, a gdzie jest instrukcja dla matołów, co instrukcji nie czytają? Jest. W przypadku inhalacji wystawić delikwenta na świeże powietrze, żeby mógł swobodnie oddychać. Ok, super… Dochodzimy do pierwszych stołbów, jeszcze trochę małe, trochę nieśmiałe.

20180618_1210214857931641193801893.jpgZe stołbami pojawiają się pierwsi turyści, musieli przyjść z drugiej strony. Stołby robią piorunujące wrażenie, ale im większe tym więcej turystów. Niektórzy drapią się na górę, kilka osób opala się na skałach.

_DSC690620180618_1213465130075884618737869.jpgStolby są popularnym kierunkiem do wspinaczki skałkowej, jednakże nikogo wspinającego się nie widzę. Każda ze skał ma swoją nazwę, wszystkie są wyraźnie oznakowane. Nie mając zbyt dużo czasu, a przede wszystkim nie wiedząc ile czasu zajmie mi zejście na dół, decyduję się iść dalej. Zejście jest łatwe, szerokie drewniane schodki, które dochodzą do drogi.

_DSC6929Przy końcu schodków znajduje się miejsce na piknik, bar, gdzie można kupić coś do picia lub jedzenia oraz, najważniejsze, duża mapa parku z objaśnieniami do wszystkich szlaków. Czemu takiej mapy po drugiej stronie żółtego szlaku nie ma, pojęcia nie mam. Od tego miejsca do głównej drogi, gdzie znajduje się przystanek autobusowy, jest ponad 6 km. Droga raczej monotonna, ale spotykam dwa zwierzątka, które łaskawie decydują się pozować mi do zdjęć. O ile pierwsze łatwo identyfikuję jako rudą wiewiórkę, o tyle z drugim mam już problem. Ni to chomik, ni to wiewiórka. Małe, włochate, wydające z siebie dziwne dźwięki. Po późniejszej konsultacji z google.com okazuje się, że jest to burunduk, syberyjska wiewiórka. Podobnie jak chomiki posiadają one worki policzkowe, które służą im do przenoszenia pokarmu bądź materiału na zrobienie norki czy gniazdka. Ha, byłam blisko._DSC6960

_DSC6948Skręcam na biegnący równolegle do drogi szlak edukacyjny, na którym co parę metrów ustawione są plansze z opisami fauny i flory występującej w rezerwacie. Mało rozumiem, ale z łatwością identyfikuję kleszcza, który jest tu bardzo powszechny. 6% do 12% kleszczy jest zakażonych, zagrożenie w lesie jest duże. Na samym końcu drogi mijam małą, drewnianą cerkiew i wychodzę na ulicę. Zmęczona, ale i zadowolona, że zaczęłam szlak od Bobrowego Logu wracam do Krasnojarska. Podejście od tej strony jest równie długie (około 90 min), ale  bardziej monotonne.


Informacje praktyczne:
Dojazd do Rezerwatu Stolby: autobus linii 50 spod Domu Technika, a także linie 19 i 78
Dojazd do Bobrowego Logu: autobus linii 37 spod dworca kolejowego
Bilet autobusowy kosztuje 22 ruble.
Z Bobrowego Logu do początku szlaku dostać się można wyciągiem K1. Od stacji wyciągu K2 przejścia na szlak nie ma. Warto sprawdzić przed wyjazdem, w jakich godzinach są otwarte, gdyż nie pracują one według stałego grafika.
Koszt przejazdu 270 rubli.
Wejście do rezerwatu i Bobrowy Log łączy żółty szlak o długości około 16 km.
Wstęp do parku jest bezpłatny.

Dodaj komentarz