KOLEJ TRANSSYBERYJSKA

PERM-KRASNOJARSK

36 godziny w pociągu, 2668 km. Z Perm pociąg wyjeżdża lekko opóźniony. Rozkład jazdy pociągów w Rosji podawany jest w czasie moskiewskim, który różni się od Perm o dwie godziny, od Krasnojarska o cztery. Czas na zegarkach na dworcu jest również moskiewski, reszta zegarów pokazuje lokalny. Jest to trochę mylące, muszę polegać na telefonie, który niezmiennie pokazuje czas moskiewski. Do 5 liczyć umiem, myślę, że dam radę.
20180616_160742
Standard wagonu jest trochę niższy od tego, w którym podróżowałam z Moskwy, dywanika może i na korytarzu nie ma, ale przynajmniej szyby są czystsze, zdjęcia lepsze wyjdą.  Zaskakujące jest, jak w rosyjskich pociągach załoga dba o czystość. Leciwe wagony, pamiętające zapewne najlepsze czasy Związku Radzieckiego, są zaskakująco zadbane. Pani konduktor przebiera się codziennie w niebieski fartuszek, łapie za metalowe wiadro, i ze szmatą też chyba pamiętającą poprzedni system, wyrusza myć zagłówki. W głowie rodzi mi się już wizja spędzenia nocy w oparach zdechłej szmaty, ale okazuje się, że pachnie ona lepiej niż wygląda. Następnie w ruch idzie słomiana miotła, dywaniki z przedziałów lądują na korytarzu, szybka przepiórka podłogi, korytarza i okien, i robota zrobiona.20180616_183722
W przedziale podróżuję ze starszą Panią jadącą do Jekaterynburga i drugą wracającą z córką do Omska. Oba miasta początkowo będące w programie mojej wycieczki omijam, pierwsze ze względu na odbywające się tam mecze World Cup, drugie ze względu na brak czasu. Bardzo sympatyczne Panie częstują mnie herbatą i domowym pierogiem, który ma formę dużego placka drożdżowego z farszem z kurczaka, ziemniaków, jajek i zapewne kilku innych niezidentyfikowanych składników. Mimo, że jadłam obiad na dworcu dwie godziny wcześniej, dopycham się tym rosyjskim specjałem. Znów zapewne wezmę pół siatki jedzenia do hotelu. Zaopatrywanie się w jedzenie na całą podróż jest trochę bezcelowe, gdyż pociąg na większych stacjach zatrzymuje się czasami nawet na godzinę, a na peronach znajdują się sklepiki zaopatrzone  wirtualnie  we wszystko. No, plus handel obnośny oczywiście. Riba, riba, riba!!! Szuba, szuba, szuba!!!20180616_120051

Ponadto, na nagłego głoda, w każdym wagonie znajduje się “mini sklepik” zaopatrzony w łakocie. Dodając handel obnośny w pociągu, restaurację i oczywiście rosyjską gościnność, przymarcie głodem nie grozi. 20180616_132741

 Rozmawiamy o podróżowaniu. Zaczyna mnie drażnić marna znajomość rosyjskiego, mimo, że jestem w stanie sporo zrozumieć, wydaje mi się, że moi odbiorcy rozumieją już mniej z mojej ukraińsko-rosyjskiej hybrydy, która składa się w 90% z ukraińskiego, a w 10% z rosyjskiego z ukraińskimi końcówkami. O angielskim mogę zapomnieć…Gramolę się na swoje górne łóżko zastanawiając się, czy ja w końcu z niego w nocy spadnę. Po prawie 12 godzinach snu z zadowoleniem stwierdzam, że nie leżę z obitą gębą na podłodze. I odkrywam związek między kołyską a dobrym snem.20180616_134708

Żegnam się ze współpasażerami z Omska, witam z nową współpasażerką jadącą do Krasnojarska. Okazuje się, że jej dziadkowie pochodzą z Polski, a na Syberię zostali zesłani w czasie II wojny światowej. Dostaję parę porad odnośnie tego, co powinnam w Krasnojarsku zwiedzić oraz lekkie ostrzeżenie przed niedźwiedziami. Dziewczyna pokazuje mi zdjęcie jej męża z upolowanym niedźwiedziem wielkości mamuta i opowiada jak ktoś z jej miasta został oskalpowany przez taką bestię w czasie porannego joggingu. Mam powiedziane, żebym sama nie szła tam, gdzie się wybieram, a jeśli już,  to z grupą ludzi. Ooookeeey… Już się nasłuchałam różnych porad, żeby samej nie jechać na Syberię, bo Ruscy zjedzą. Ruscy nie zjedli, a jeszcze dokarmiają. Zdjęcie jest kiepskiej jakości przeróbką w photoshopie, z wklejoną czyjąś twarzą, ale wizja goniącego mnie przez las niedźwiedzia pozostaje w głowie. Może przynajmniej nie będę myśleć o kleszczach, które prześladują mnie już od jakiegoś czasu. Idę na korytarz podładować telefon. Nie, nie ma tym razem kontaktu pod stołem, sprawdziłam. Krajobraz się zmienił, lasy ustąpiły łąkom, widoki przypominają trochę Polskę. Tylko wyskakujące co raz walące się drewniane chałupki przypominają mi, że jestem w Rosji. 20180615_160156

20180615_160119Pani konduktor bierze się za sprzątanie, jest odkurzacz. To po jakiego czorta latała wczoraj ze słomianą miotłą? Nie ważne… Dojeżdżamy do Nowosybirska, pociąg ma tu prawie godzinny postój, mona liznąć miasta. 17 razy sprawdzam czas na rozkładzie jazdy i na zegarku. Idę. Nie idę. Idę. Nie Idę. Idę. Nie idę. Nigdzie nie idę, bo pojedzie beze mnie. Kręcę się po peronie, wsadzam nos do każdego sklepiku, kupuję magnesik, taki z dworcem w Nowosybirku. No co? Nie byłam? A byłam. 15 minut przed odjazdem truchcikiem do pociągu, bo mi jeszcze ucieknie.20180616_155655

Jeszcze jedna noc w pociągu i dojeżdżamy do Krasnojarska. Tak, to jest to! Po dziesięciu dniach szczękania zębami 30C!!!

Jeden komentarz

Dodaj odpowiedź do ewa Anuluj pisanie odpowiedzi