STREFA ZDEMILITARYZOWANA, KOREA POUDNIOWA/KOREA PÓŁNOCNA


Początkowo miałam w planie wycieczkę do JSA (Joint Security Area), połączoną z DMZ. Niestety w okresie, w którym byłam w Korei Południowej JSA była niedostępna dla turystów bądź to z powodu odbywających się tam ćwiczeń wojskowych, bądź w związku z wcześniejszym szczytem. Wersje podawane mam różne, jakikolwiek jest powód, JSA nie zobaczę tym razem. Wykupuję więc kilkugodzinną wycieczkę do DMZ.

Pani przewodnik, fakt faktem przemiła, szokuje mnie, i to podwójnie, raz swoją wiedzą, a raczej jej brakiem, drugi swoim optymistycznym spojrzeniem na kwestię zjednoczenia obu państw. Wyciąga olaminowane zdjęcie Kim Jong-una i z wielkim uśmiechem pyta, czy wiemy kto to jest. Tiaaa, Rocket Man… W autokarze cisza, ktoś w końcu burknął Kim. Jaka radość! Następne zdjęcie, błysnęła pomarańczowa czupryna. O Jeżuuuu!!! Jestem w przedszkolu. I dochodzę do wniosku, że jeżeli ktoś powinien zostać stracony, to fryzjer i jednego i drugiego.

☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆

21 marca 20013 roku Rada Praw Człowieka ONZ powołała do życia Komisję Śledczą do zbadania Praw Człowieka w Demokratycznej Ludowej Republice Korei Północnej. Owocem jej działaności był opublikowany w 2014 roku raport. Raport jest oparty na przekazach ofiar zbrodni komunistycznych oraz ich świadków, częściowo, ze względów bezpieczeństwa, anonimowych. Ponad 80 świadków i ekspertów publicznie złożyło zeznania. Wynika z niego, że za zbrodnie przeciwko ludzkości i łamanie praw człowieka odpowiada bezpośrednio Kim Jong-un, a także jego najbliższe otoczenie. Prawie 400 stronnicowy raport wskazuje na poważne i powszechne przypadki łamania praw człowieka na takich płaszczyznach jak: tortury i nieludzkie traktowanie, dyskryminacja, praw do życia, prawo do wolności od niewoli, poddaństwa i pracy przymusowej, prawo do wolności wyznania, myśli, sumienia, prawo do przemieszczania się i inne. Celem moim nie jest analiza tegoż raportu, a pokazanie z czym ludzie borykają się żyjąc w tym zbrodniczym, totalitarnym systemie.

Ludność Korei Północnej jest poddawana indoktrynacji od najmłodszych lat, kiedy dzieci nie są jeszcze w stanie zrozumieć sensu tego, co jest im wpajane. Są one uczone czcić i idealizować Kim Il-sunga, Kim Jong-ila oraz Kim Jong-una, już przedszkola są pełne tabliczek ze sloganami, plakatów i rysunków ukazujących wdzięczność Najwyższemu Przywódcy Partii. Obok tradycyjnych przedmiotów w szkołach, jak matematyka czy muzyka, większa część edukacji poświęcona jest osiągnięciom i naukom Kim Il-suna oraz Kim Jong-ila, takim jak Dziesięć Reguł czy rewolucyjna historia. Uczniowie, którzy nie osiągają pewnego poziomu z tych przedmiotów, nawet jeśli mają osiągnięcia z innych, poddawani są karom. Cele tej edukacji są dwojakie, po pierwsze ma ona zakorzenić całkowite oddanie Przywódcy Partii, po drugie ma zakorzenić głęboką nienawiść do Japonii, USA i Korei Południowej. Dzieci, które mają zdolności artystyczne są zachęcane do rysowania propagandy przedstawiającej np. rodzinę Kima lub dzieci dźgające mieczami lub ołówkami żołnierzy amerykańskich. Jeden ze świadków wspomina lekcję chemii, kiedy dzieci zostały poproszone o porównania jak gaz zostałby użyty przez rządy Korei Północnej i Południowej. Właściwą odpowiedzią było to, że Korea Północna użyłaby go do rozwoju przemysłu, a Korea Południowa do rozgromienia demonstracji przeciwko złym warunkom życia w kraju.
Uczniowie szkół i studenci są zobowiązani do regularnego udziału w paradach, z których największą jest coroczna parada gimnastyczna skupiająca około 100 000 dzieci i młodzieży. Parada ta znacząco zasila budżet pańsktwa, przyciągając rzesze turystów, głównie z Chi, nie będących świadomych lub lekceważących łamania praw człowieka w tym kraju. Świadek L. wspomina, że musiała ona opuścić cały semestr ze względu na półroczne treningi, które zajmowały 10 godzin dziennie. Treningi są tak intensywne, że dzieci mdleją. Podaje ona przykład 7 lub 8 letniego chłopca, który musiał trenować w bólu przy ostrym zapaleniu wyrostka. Dziecko nie otrzymawszy odpowiedniej opieki lekarskiej zmarło. Po śmierci był on traktowany jak bohater, gdyż poświęcił on swoje życie występowi przed Kim Jong-ilem. Od wczesnych lat dzieci są zapoznawane sesjami „spowiedzi i krytycyzmu”. Cotygodniowo są one gromadzone w grupach i po kolei wstają i opowiadają o wszystkim, co robiły w ciągu ostatniego tygodnia, aby pokazać, że żyją one w zgodzie z naukami Kima i Dziesięciu Reguł. Wymagane jest również, aby wskazały przynajmniej jedną osobę w grupie, która w jakiś sposób zawiodła. Dopóki nie wskażą one kogoś, nie mogą one usiaść. Takie sesje, mające na celu kontrolę społeczeństwa, mają miejsce nie tylko w szkołach, ale także w więzieniach, obozach pracy czy wśród osób zmobilizowanych do robót publicznych.
Ludność Korei Północnej jest poddawana propagandzie na wszystkich szczeblach. Każde gospodarstwo domowe musi mieć wywieszone przynajmniej trzy obramowane obrazy: Kim Il-sunga, Kim Jong-ila oraz jednego z nich w czasie dyskusji. Każdy obywatel ma obowiązek ukłonić się przed tymi tymi obrazami, a ich zniszczenie jest surowo karane. Jeden ze świadków składających zeznania przed Komisją ONZ opisuje, jak jego ojciec został zesłany do obozu pracy za użycie starej gazety ze zdjęciem Kim Jong-ila do ztarcia ze stołu rozlanego napoju. Każde domostwo musi posiadać również zamontowane głośniki do odbioru propagandy, które regularnie poddawane są inspekcji ze strony władzy, mającej na celu sprawdzenie ich użyteczności. P. Jeong Jin-hwa, która pracowała jako osoba czytająca wiadomości z dzieników w pociągach wspomina „wydaje mi się, że gazety Partii Robotniczej, które czytam teraz są takie same jak gazety, które czytałam 20 lat temu. Na pierwszej i drugiej stronie traktują one o politycznych kwestiach życia rodziny Kim, są to sekcje 1 i 2. Sekcje 3 i 4 traktują o rozwoju, ekonomii i niektórych aspektach życia mieszkańców Korei Północnej. Sekcje 5 i 6 dotyczą innych państw, jak USA czy Korea Południowa. I treści te są takie same teraz, jak i były 20 lat temu.
W Korei Północnej są cztery programy telewizyjne. Pierwszy z programów, zwany Chosung Central Television, skierowany do zwykłych obywateli, np. poza Pyongyang. Drugi, Education and Cultural Broadcasting, skierowany tylko do mieszkańców Pyongyang. Trzeci, Kaesong Television, jest nadawany do Korei Południowej, czwarty, Mansudae Television, skierowany jest do cudzoziemców. Obywatele kupujący odbiornik telewizyjny zobowiązani są do zarejestrowania go w urzedzie, który przeprowadza modyfikację, które uniemożliwiają odbieranie innych programów, między innymi z Rosji i Chin.
W związku z innymi właściwościami fal radiowych i zmianami sygnałów w zależności od warunków atmosferycznych i aktywności słońca, transmisje radiowe są dużo trudniejsze do kontrolowania. Z tego powodu władze zazwyczaj nie zezwalają zwykłym obywatelom na posiadanie odbiorników radiowych, np. radia są wymontowywane z samochodów przed sprzedażą. Obywatele mogą natomiast posiadać odtwarzacze kaset. Sa to zazwyczaj urządzenia wyprodukowane za granicą, które posiadają odbiornik radiowy. Istnieje w DPRK specjalny urząd, który odpowiedzialny jest za wymontowanie komponentów radiowych zanim odbiornik kaset trafi do użytku. Małe, tanie chińskie radyjka są jednak przemycane, co doprowadziło Kim Jong-ila w 1999 roku do wydania dekretu, iż każdy przy kim takowe radio zostanie znalezione zostanie uznany za szpiega.
Kolejną płaszczyzną, na jakiej prawa człowieka są łamane jest wolność religijna. Władze komunistyczne mają do niej dualistyczne podejście, z jednej strony tolerancja religijna na pokaz międzynarodowej audiencji, z drugiej, praktyki religijne są duszone wewnętrznie. Istnieje w Korei Północnej spora liczba kościołów, organizacji i stowarzyszeń religijnych, a także utworzony w 1989 roku kierunek na Uniwersytecie Kim Il-sunga obejmujący nauki o chrześcijaństwie, protestantyzmie, buddyzmie, cheongdyo i islamie. Jednakże wedłóg relacji świadków studia te mogą podjąć tylko najlojalniejsi obywatele, którzy w przyszłości mają objąć kierownictwo nad zatwierdzonymi przez państwo kościołami. Ponadto zostało zanotowane, że kościoły te istnieją tylko w celu gromadzenia zagranicznej waluty, a osoby związane z nimi są zobowiązane do nawiązywania kontaktów za granicą i gromadzenia funduszy. Osoby, które ukończyły te studia pracują w religijnych federacjach, handlu zagranicznym albo służbach granicznych, gdzie mają identyfikować aktywność religijną. Zgodnie z raportem Komisji ONZ kościoły istnieją tylko w stolicy kraju nie jest natomiast jasne w jakim zakresie kościoły rodzinne (tylko rodziny, które były chrześcijanami w 1950 roku) mogą funcjonować, kościoły i świątynie istnieją tyllko na wymogi propagandy zewnętrznej a buddyjskie świątynie są tylko dziedzictwem kulturowym. Pomimo założenia kilku kościołów w Pyongyang chrześcijaństwo jest porównywane do narkotyków czy narzędzia zachodniego imperializmu, marksistowskie „opium dla mas”. Osoby deportowane z Chin były systematycznie przesłuchiwane, a te, które przysnały się do kontaktów z koreańskimi bądż amerykańskimi misjonarzami, były zsyłane do obozów dla więżniów politycznych. Świadek A. wspomina swoje siostry, które zostały okrutnie ukarane za praktykowanie religii. Jedna z nich została przyłapana na szerzeniu chrześcijaństwa i posiadaniu Biblii, co zaowocowało 13 letnim wyrokiem w zwykłym obozie (kyohwaso), druga została przyłapana w Chinach. Pierwsza z sióstr przez głodowe racje żywnościowe i parszywe warunki prawie zmarła w obozie, a została uwolniona po trzech latach tylko dzięki znacznej łapówce zapłaconej przez jej brata. Druga z sióstr została uznana za polityczną kryminalistkę, gdyż odkryto, że praktykowała chrześcijaństwo w Chinach i planowała ucieczką do Korei Południowej. Została ona zesłana do obozu Yodok i dalszy jej los nie jest znany.
Innym przykładem łamania praw człowieką są ograniczenia w wolności człowieka do przemieszczania się. Jakkolwiek obywatele mają prawo wybrać miejsce swojej rezydentury, muszą oni przejć przez długie procedury biurokratyczne. Wprawdzie art. 70 Konstytucji daje im wolność wyboru zatrudnienia, w praktyce to państwo dyktuje obywatelom, gdzie mają pracować, a co za tym idzie, gdzie mają mieszkać. Partia Robotnicza ma wyłączność kontroli nad alokacją miejsc pracy. Stolica państwa posiada specjalny status, a jej mieszkańcy mają wydawane inne karty rezydenta, niż reszta kraju. Jednakże jeśli któryś z członków rodziny dopuści się do jakiegoś politycznego występku albo poważnego niepolitycznego przestępstwa, cała rodzina jest zsyłana do odległej prowincji, a rodzaj przyznanej pracy zazwyczaj należy do najbardziej niebezpiecznych, jak górnictwo czy wycinka drzew. Jeden z byłych północnokoreańskich urzędników opisał Komisji ONZ sytuację z czerwca 2009 roku, kiedy to władze zdecydowały się rozprawić z hazardzistami okupującymi miejskie parki. W rezultacie tej operacji 700 osób zostało aresztowanych i zesłanych do obozów, oraz 400 rodzin zostało wydalonych z Pyongyangu. W przeszłołci władze zakazywały rodzinom z psychicznie lub fizycznie niepełnosprawnymi dzićmi bądź dorosłymi członkami zamieszkiwać w stolicy, aby utrzymać wizerunek czystego rasowo miasta. Jeżeli rodziło się niepełnosprawne dziecko lub kalectwo dotknęło osobę dorosłą, rodzina była zsyłana na prowincję. Zwykły obywatel nie może podróżować bez pozwolenia do stolicy lub regionów położonych wzdłóż granicy z Chinami. Pierwszy zakaz ma związek z obawą przed południowymi szpiegami i zamachami na Przywódcę Partii, drugi z obawą o ucieczkę do Chin. Pozwolenia są wydawane tylko w wyjątkowych okolicznościach, jak wesele lub pogrzeb. Pozwolenia na podróże między prowincjami wydawane są zazwyczaj na 10 dni.
Chyba najbardziej wyrazistym przykładem zbrodni systemu komunistycznego jej los dzieci ulicy. Masowy głód i liczba jego ofiar, a także załamanie opieki społecznej, edukacji i innych serwisów publicznych wyprodukowały całą generację dzieci, które zostały osierocone lub porzucone. Dzieci te zaczęły masowo migrować do stolicy kraju i innych miast. Nagrany potajemnie przez Rimjin-gang Asia Press International film pokazuje włóczące się po ulicach dzieci, z których wiele ma po 4-5 lat. Ze względu na restrykcje kwaterunkowe obecność ich nie jest tolerowana i stale muszą się przemieszczać, aby uniknąć złapania przez agencje bezpieczeństwa. Złapane, zostają one przetransportowane do regionu, z którego pochodzą oraz umieszczone w bardzo źle zaopatrzonych ośrodkach lub zostawione same sobie. Były urzędnik, który pracował w departamencie zajmującym się tą kwestią szacuje, że w samej stolicy mogą znajdować się setki tysięcy dzieci ulicy. P. Kim Hyuk, który został dzieckiem ulicy w wieku 7 lat po śmierci jego matki zeznaje przed Komisją „w nocy spaliśmy na stacji Chongjin. Zbieraliśmy jedzenie wokół stacji, a kiedy żebraliśmy ludzie chętnie dawali nam żywność. Kiedy nie było ludzi wokół stacji, chodziliśmy pod domy urzędników w mieście. I kiedy chodzisz wokół domu urzędnika, oni mają tam jedzenie, które wyrzucili, więc mogliśmy to jeść.” W 1997 roku, w szczytowym okresie głodu, powołany został specjalny oddział policji do walki z problemem dzieci ulicy. Te dzieci, które nie miały rodziców wysyłane były do schronisk, które nie były w stanie zapewnić im wyżywienia. „Schroniska nie miały żywności. A więc wiele dzieci umarło z głodu, nawet w tych schroniskach. I nawet policjanci mówili, jeżeli dzieci pójdą do schroniska to umrą, lecz jeśli pozostaną na ulicy to mają szansę przetrwać”. Tego typu akcje policji wciąż mają miejsce. Były urzędnik wspomina rok 2010, kiedy to przeprowadzono akcję oczyszczenia stolicy z bezdomnych dzieci i niezarejestrowanych dorosłych, a wszystko to przed kongresem Centralnego Komitetu. Dzieci zostały przetransportowane do „ośrodków rehabilitacyjnych”, a dorośli do obozów pracy. Jeden ze świadków opowiada, jak została złapana próbując złapać pociąg do stolicy, po czym przetransportowana do schroniska. Kiedy dotarli do schroniska, musieli stać na krześle i byli bici grubym, skórzanym pasem. Dzieci mieszkały w ciemnych pomieszczeniach w piwnicy, a za toaletę służyło im plastikowe wiadro. Karmione były małymi porcjami słonej zupy z kawałkami rzodkwi i mąką, dwa lub trzy razy dziennie.
Nieludzkiemu traktowaniu są poddawane również osoby, które zostały deportowane z Chin bądź złapane przy próbie ucieczki z Korei Północnej. Ma to odstraszyć obywateli od ucieczki z kraju. Problem ten zrodził się w roku 1990 z pierwszymi przypadkami ucieczki przed głodem. P. Kwon Young-hee opowiedziała Komisji historię jej brata, który w 1994 roku został aresztowany w Chinach, do których zbiegł w poszukiwaniu pożywienia. Za dokonanie antypaństwowego przestępstwa, aby pokazać przykład innym, został on przywiązany do tyłu ciężarówki, która zabrała go do rodzinnego miasta Musan „w czasie, kiedy dotarł do Musan twarz jego była pokryta krwią a ubrania całkowicie podarte. I kiedy upadał, zatrzymywali ciężarówkę i stawiali go na nogi. (…) Musan jest dużym miastem ale oni wieźli go w koło trzy razy, aby każdy widział„. W 1993 roku rodzina uciekła do Chin, po czym została deportowana do rodzinnego miasta w regionie Onsong. Cała rodzina, łącznie z pięcioletnim chłopcem, była paradowana w kajdankach wokół miasta. Matka z ojcem byli prowadzeni jak bydło, z zatkniętymi w nosach obręczami. Całe miasto , łącznie z 13 letnim wówczas świadkiem było zmuszone oglądać to widowisko. Mieszkańcy przeklinali ich i rzucali w nich kamienie. Świadek nie wie, co następnie stało się z tą rodziną. Wkrótce DPRK usystematyzowała działania skierowane przeciwko osobom, które uciekły do Chin. Osoby te trafiają najpierw do przygranicznych ośrodków przesłuchań SSD, gdzie są poddawane nielegalnym i seksualnie inwazyjnym przeszukaniom, następnie przesłuchiwani jak i dlaczego uciekli, kto im pomógł i co robili w Chinach. Przesłuchania te zazwyczaj odbywają się z udziałem tortur. Los przetrzymywanych zależy od SSD. Jeżeli okazało się, że osoba miała kontakt z obywatelem Korei Południowej lub chrześcijańskim misjonarzem, zostaje ona przekazana do siedziby prowincjalnego SSD na dalsze przesłuchania. Stamtąd bez żadnego procesu trafia ona do obozu dla więźniów politycznych, bądź zwykłego obozu. W przypadku kontaktu z członkiem wywiadu Korei Południowej, osoba taka zostaje stracona. Ludzie, którzy uciekali przed głodem przekazywani są do MPS na dalsze przesłuchania, po czym kierowani na kilka miesięcy do roku do obozu pracy. Osoby przesłuchiwane dostają małe racje żywieniowe, aby wywołać u nich głód. Są oni zmuszani do pracy, a ci, którzy nie są przesłuchiwani i nie pracują muszą siedzieć lub klęczeć cały dzień w jednej pozycji w przeludnionych celach.
Po dotarciu do SSD osoby deportowane poddawane są ćwiczeniom nago i inwazyjnym przeszukaniom. Jest to przeprowadzane raczej w celu znalezienia i kradzieży ukrytych pieniędzy, niż pozyskania dowodów dla sądu. Szczególnie w przypadku kobiet przesłuchania te przeprowadzane są w poniżający i niehigieniczny sposób. Ofiary są zmuszane do rozebrania się przy innych więźniach i strażnikach, po czym muszą one wielokrotnie wykonać przysiady zwane „pompowaniem”. Świadek P. zeznała, że po repatriacji została ona rozebrana i zmuszona do wykonania 100 przysiadów. Następnie była ona przesłuchiwana i bita, aż do momentu, kiedy straciła przytomność. P. Kim Song-ju obserwował ze swojej celi, jak 10 kobiet zostało ustawionych w rzędzie i strażniczka wkładała rękę do pochwy każdej z nich. Wspomina również, jak strażnik kazał mu monitorować kał współwięźniów. Strażnicy brali każde pieniądze.
Częstą praktyką jest zmuszanie do aborcji i dzieciobójstwo. Władze Korei Północnej nie uznają etnicznie mieszanych dzieci, w szczególności gdy ojcem jest Chińczyk. Ma to podłoże w wierze w „czystą koreańską rasę”. Przymusowe aborcje są dokonywane na podstawie założenia, że wszystkie ciąże kobiet deportowanych z Chin są rezultatem związku z Chińczykiem. Kobiety nie są pytane o pochodzenie etniczne ojca dziecka. Jak jeden z byłych urzędników SSD zeznał przed Komisją, koncepcja „czystej koreańskiej krwii” jest tak głęboko zakorzeniona w psychice społeczeństwa, że posiadanie dziecka, które nie jest w 100% Koreańczykiem robi z kobiety podczłowieka. Inny świadek widział, jak strażnicy włożyli nowo narodzone dziecko do wiadra i opuścili celę mówiąc „to dziecko nie jest człowiekiem” i „nie zasługuje ono na to, żeby żyć, bo nie jest czyste”. P. Jee Heon A była świadkiem matki zmuszonej do zamordowania nowo narodzonego dziecka. „Była tam kobieta, która była w dziewiątym miesiącu ciąży. Pracowała cały dzień. Dzieci, które się rodziły były zazwyczaj martwe, lecz to urodziło się żywe. Dziecko płakało, byłyśmy tak ciekawe, po raz pierwszy widziałyśmy narodziny dziecka. A więc patrzyłyśmy na to dziecko i byłyśmy takie szczęśliwe. Lecz nagle usłyszałyśmy kroki. Przyszedł agent bezpieczeństwa (…) i powiedział nam, aby umieścić dziecko twarzą do dołu w wodzie. Matka błagała go ‘powiedziano mi, że nie będę mogła mieć dzieci, ale miałam szczęście i zaszłam w ciążę, więc pozwól mi zatrzymać dziecko, proszę daruj mi’ ale agent bił kobietę, która dopiero co urodziła. I dziecko, jako że dopiero co narodzone, płakało. I matka trzęsącymi się rękami podniosła dziecko i umieściła je twarzą do dołu w wodzie. Dziecko przestało płakać i widziałyśmy bąbelki powietrza wydostające się z jego ust. I była tam starsza pani, która pomagała przy porodzie, podniosła ona dziecko w ciszy i opuściła celę. I ten rodzaj rzeczy powtarzał się regularnie.
☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆

Pierwszym miejscem, w którym się zatrzymujemy jest Park Imjingak ulokowany na brzegu rzeki Imjin w miasteczku Paju, 7 km od Strefy Zdemilitaryzowanej. Został on wybudowany w 1972 roku w nadziei, że kiedyś zjednoczenie będzie możliwe. W miejscu tym znajduje się wiele pomników poświęconych wojnie koreańskiej, a także restauracja, punkt obserwacyjny oraz zbiornik wodny w kształcie Półwyspu Koreańskiego.

To tutaj znajduje się Most Wolności na końcu którego, zarówno jak i na ogrodzeniu z drutu kolczastego, powieszone są tysiące kolorowych wstążek, każda z nich z wypisanym przekazem nadziei od południowokoreańskich obywateli do ich rodzin i przyjaciół po drugiej stronie granicy.

Na samym końcu ulokowana jest linia kolejowa Gyeongui, która została zniszczona w czasie wojny koreańskiej w 1950 roku oraz mocno podziurawiona lokomotywa, z tabliczką mówiącą, że „ta lokomotywa parowa jest symbolem tragicznej historii Południowej i Północnej Korei, pozostawiona w Strefie Zdemilitaryzowanej od czasu, kiedy została wykolejona przez bomby w czasie wojny koreańskiej. Doceniona jako obiekt spuścizny historycznej oraz zostając wpisana na Listę Dziedzictwa Kulturowego w 2004 roku, została ona wystawiona w obecnym miejscu. Według kolejarza została ona zawrócona przez Chińskie Siły Komunistyczne, które zmierzały do Pyeongyang, by dostarczyć materiały wojskowe, a następnie zniszczona na stacji Jangdan. Ponad 1020 dziur po pociskach oraz wygięte koła ukazują okrutną rzeczywistość tamtego okresu.”

Z Parku Imjingak mamy dobry widok na „Most Bez Powrotu” zlokalizowany w JSA, który przecina linię demarkacyjną między oboma państwami. Pod koniec wojny koreaskiej służył on wymianie więźniów, a nazwę swą zawdzięcza ultimatum, które było stawiane północnokoreańskim jeńcom wojennym. Mieli oni wybór między pozostaniem w Korei Południowej lub powrotem na Północ. Jednakże w przypadku, kiedy wybrali oni powrót do domu, nie mieli zezwolenia na powtórne przekroczenie granicy, nawet jeśli zmienili oni zdanie. Most ten był użyty do wymiany jeńców po raz ostatni w 1968 roku, gdy została uwolniona załoga USS Pueblo. Korea Północna używała tego mostu, aż do 18 sierpnia 1978 roku, kiedy dwóch amerykańskich żołnierzy zostało zabitych siekierami przez żołnierzy północnokoreańskich. Powodem wydarzenia, które przeszło do historii jako „incydent z siekierą”, było drzewo. Żołnierze amerykańscy podjęli decyzję o wycięciu rosnącego tam drzewa, które częściowo zasłaniało widoczność obserwatorom ONZ. Zostali oni zaatakowani przez Północnokoreańczyków, którzy twierdzili, że drzewo to zostało zasadzone przez Kim Il-Sunga. W wyniku potyczki dwóch Amerykańców zostało zabitych, kilku ranionych. Kilka godzin później Kim Il-Sung oskarżył USA o imperialistyczny najazd i zapowiedział krwawy odwet. Stany Zjednoczone zdecydowały się na zdecydowane kroki rozpoczynając Operację Paul Bunyan, operację zcięcia drzewa z jednoczesną demonstracją siły militarnej. Jeden z żołnierzy, który brał udział w tej operacji, Moon Jee-in, został wybrany na Prezydenta Korei Południowej w 2017 roku. ONZ zażądało przestrzegania linii demarkacyjnej. W odpowiedzi Korea Północna w przeciągu 72 godzin wybudowała nowy most po północnej stronie JSA, a „Most Bez Powrotu” nie był więcej używany.

Turystów w tym miejscu jest ogromna ilość, większość jest zajęta robieniem zdjęć, a większość większości robieniem zdjęć selfie. Jest również grupka młodzieży z jakimiś pacyfistycznym transparentem, serduszkiem, kwiatuszkiem… Tak, idźcie jeszcze tego kwiatuszka włożyć do lufy północnokoreańskiemu żołnierzowi, wybije to zapewne zęby systemowi. Zakładając nazbyt optymistycznie oczywiście, że dojdziecie tam. Czasu wolnego mamy zdecydowanie za mało, żeby wszystko na spokojnie zobaczyć i po 20 minutach ładujemy się powrotem do autokaru.

Przy wjeździe do Strefy Zdemilitaryzowanej przechodzimy przez kontrolę paszportową, obywatele niektórych państw muszą mieć specjalne pozwolenie, np Ukraińcy.

Zatrzymujemy się koło stacji kolejowej Dorasan, która łączyła oba państwa. W 2007 roku pociągi rozpoczęły kursy do Północnej Korei, zabierając surowce do Przemysłowego Okręgu Kaesong i przywożąc skończone produkty. W 2008 roku rząd północnokoreański zamknął przejście oskarżając Południe o konfrontacyjną politykę. W roku 2013 granica została otwarta na nowo. Utworzony w 2002 r. Okręg Przemysłowy Kaesong znajduje się 10 km od Strefy Zdemilitaryzowanej, na terytorium Korei Północnej. Pozwalał on południowokoreańskim firmom zatrudniać wykwalifikowaną, tanią siłę roboczą, natomiast dla Korei Północnej był ważnym źródłem twardej waluty. W kwietniu 2013 roku zatrudnionych tam było 53 000 północnokoreańskich i 800 południowokoreańskich pracowników. Pensje ich dochodzące do $90 rocznie były płacone bezpośrednio rządowi Korei Północnej. W lutym 2016 roku rząd w Seulu ogłosił, że okręg ten zostanie tymczasowo zamknięty w związku z prowokacjami Północy i finansowaniem programu nuklearnego z pieniędzy, które przeznaczone są na pensje. W 2017 r, grupa ekspertów badająca sprawę podjęcia decyzji o zamknięciu Kaesong ustaliła, że nie ma dowodów na to, że Korea Północna przekazuje pieniądze z Południa na program nuklearny. Firmy utraciły łącznie ok $200 mln. Stacja jak stacja, zwykła, nowoczesna i oczywiście pusta. Kupuję ciasteczko, żeby zapchać burczący brzuch i umazana w czekoladzie wracam do autokaru.

Jedziemy do punktu obserwacyjnego Dora, z którego dobrze widać wioskę propagandową. Byłoby widać, gdyby nie pogoda. Jest to jedna z dwóch wiosek, które mogły pozostać w strefie zdemilitaryzowanej.

Zbudowana w 1950 roku ogromnym nakładem pieniędzy oficjalnie zamieszkiwana jest przez około 200 rodzin, posiada przedszkole i szkoły, a także szpital. Jako że jest to jedyna osada widoczna ze strefy zdemilitaryzowanej, a teleskopy w naszych czasach są na tyle mocne, że można odległe galaktyki oglądać, widać też, że w budynkach szyb nawet nie ma, a pokoje nie mają wnętrz. Aby zachować pozory światła są włączane i wyłączane o konkretnych godzinach. Na niektórych budynkach zainstalowane są masywne głośniki, których celem jest bombardowanie Korei Południowej komunistyczną propagandą. Początkowo były to pamflety wychwalające Koreę Północną i zachęcające rolników i żołnierzy z Południa do dezercji, następnie wskutek braku chętnych do ucieczki do tego komunistycznego raju, zamieniono to na antyzachodnią propagandę i muzykę marszową. I tak przez 20 godzin dziennie. W 2004 roku oba państwa zdecydowały się wyłączyć nadajniki, jednakże w 2016 roku, w związku z eskalacją konfliktu, przekaz wznowiono.

Ostatnim punktem wycieczki jest jeden z czterech odkrytych tuneli, które Korea Północna wykopała pod Strefą Zdemilitaryzowaną. Pierwszy tunel długości 3.5 km. został odkryty w listopadzie 1974 roku na północny wschód od Korangpo, 65 km od Seulu. Wysoki na 1.2 metra i szeroki na 1 metr mógł umożliwić przejście 10 000 do 30 000 żołnierzy na godzinę. W tunelu metrów znajdowała się wąskotorowa kolejka z wagonami oraz lampy elektryczne. Drugi tunel został znaleziony w marcu 1975 roku 13 kilometrów na północ od Chowron. Tunel o długości 1.1 km jest dwukrotnie szerszy niż pierwszy i jest wystarczająco duży, aby przejechały przez niego czołgi lub artyleria polowa. Ciągnie się on na długość 3.5 km na głębokości 160 metrów, szeroki na 2.2 metra umożliwiłby przedostanie dziesiątków tysięcy żołnierzy w ciągu godziny. Trzeci tunel, oddalony od Seulu o 44 km, został odkryty po zarejestrowaniu eksplozji spowodowanej przez budujących tunel, którzy przekopali się 435 metrów w głąb terytorium Korei Południowej. Dokładna alkalizacja tunelu zajęła 4 miesiące. Nieskończony tunel ma długość 1 635 metrów, maksymalną wysokość 1.95 m., i szerokość 2.1 m. i „przepływowość” 30 000 żołnierzy z lekkim sprzętem na godzinę. Początkowo Korea Północna zaprzeczyła, aby to ona wybudowała tunel, następnie oświadczyła, że jest to część kopalni węgla. Tablice znajdujące się w tunelu mówią, że z geologicznego punktu widzenia nie ma możliwości, żeby w tym rejonie znajdował się węgiel. Tunel ten został przekształcony w atrakcję turystyczną, aczkolwiek wciąż jest pilnie strzeżony. Można do niego się dostać długim, stromym zejściem lub kolejką. W miejscu właściwej linii demarkacyjnej jest on odgrodzony od Korei Północnej trzema betonowymi barykadami. Dochodzimy tylko do trzeciej barykady, a drugą można oglądać tylko w małym okienku wykutym w trzeciej. Zdjęć robić nie wolno. Kolejny, ostatni tunel został odkryty w 1990 roku, aczkolwiek rząd Korei Południowej podejrzewa, że istnieje kolejnych 16.

Dodaj komentarz